a za rok cię wezwę”.

Paterno mu nie ufał. Bogaty, arogancki, ironicznie
- Pozwolisz, Tom, poka¿e ci dom - zaproponowała
- Nie moge sie wyprowadzic - odparła Marla z
- Zgadza sie! - Janet, usmiechajac sie szeroko, uderzyła
co jakis czas spogladajac jej w oczy zamglonym wzrokiem.
- Swietnie. Tak... Chcesz z nim porozmawiac? Nie? -
Zaczynała odnosic wra¿enie, ¿e cały swiat sprzysiagł sie
174
z więzienia, dostajesz tyle informacji o dziecku, ponoć nieżyjącym?
że biegnie przez mrok w wiosennej mgle; marzyła o Nevadzie w nocy, myślała o nim w dzień - miłość była łatwa.
wbitym w jej twarz, jakby oczekiwali, ¿e powie cos jeszcze. -
zmierzch i kilka latami ulicznych już świeciło, przyciągając owady i zalewając główną ulicę sztucznym, błękitnym
kalendarzu pod data oznaczajaca dzien wypadku widniało
dodała: - Kra¿a jak sepy nad konajaca owca.

i głęboko zakorzenioną wstydliwość pan Matwiej wcale nie był skłonny się wywnętrzać, tym

nie słyszała płaczu dziecka, spała jak zabita.
wnece kuchennej.
dopiero teraz zaburczało jej w żołądku i nie mogła się oprzeć eksponowanym przy kasie słodyczom. Chwyciła torebkę

prosto w oczy, w których było teraz tyle cierpienia. -

dębowym trotuarze, że omal nie przemaszerował obok „Przytułku Pokornych” (o co w
wielokrotnie zwiększa swą wagę i krępuje ruchy.
Położył się na drugim posłaniu, wyciągnął odrętwiałe członki.

żeby się na niego zamierzyć, lecz on uderzy ją po ręce i zaśmiał się złośliwie, jakby jej nieudolne próby go bawiły.

Teraz Bakersville jest w myślach i modlitwach całego świata.
umiał obronić swoją narzeczoną, a czy On potrafi?
– Ach!